Kaligrafie (2)
Jestem syn księżycowy, a nie słoneczny.
Jestem zatem mózgowy, a nie serdeczny.
Fala tu zachłanna, lecz nie odwieczna.
Śmierć jest nieustanna, nie-ostateczna.
Arytmetyka
Gdy jestes sam,
nie ufaj, ze jesteś sam.
On (ona) zawsze jest z Tobą.
Gdziekolwiek pójdziesz,
wszędzie pójdzie z Tobą.
Najwierniejszy pies nie tak jest wierny;
cień niknie czasem,
on (ona) nigdy.
Ta ruda dziewka oparta o odrzwia hotelu,
a z nią nie sobowtór ona, druga ona.
ten stary jak kot wślizguje się za nią,
a z nim towarzysz jego nieodstępny.
Tamci oboje na łóżku w...
W czterech ścianach mego bólu...
W czterech ścianach mego bólu
nie ma okien ani drzwi.
Słyszę tylko: tam i nazad
chodzi strażnik za murami.
Odnierzają ślepe trwanie
jego głuche puste kroki.
Noc to jeszcze czy już świt?
Ciemno w moich czterech ścianach.
Po co chodzi tam i nazad?
Jakże kosą mnie dosięgnie,
kiedy w celi mego bólu
nie ma okien ani drzwi?
Gdzieś tam pewno lecą lata
z ognistego krzaka...
Echolalie
Z początku myślałem, że to morza echolalia
powtarza zawsze ten sam jeden głos, jedno słowo
w różnych modulacjach
gniewu, bólu, tryumfu, wzgardy, rozpaczy, adoracji
ciągle ten sam jeden głos, jedno słowo.
Potem odróżniać uczyłem się cierpliwie głos i słowo każdej fali.
Teraz znów słyszę jeden tylko głos jeden głos jeden
jedno słowo
woła mnie
dokąd?
Czemu mnie z trumny...
Czemu mnie z trumny wyciągasz
czemu szepczesz kochany...kochany...
Trumna z kołysek najpewniejsza.
Po co mnie ciągnąć po światłach, po ludziach, po czasach?
Mnie tylko trumna potrzebna, dom mój, domowina.
Ja już i krzyża nie chcę, nie chcę już krzyża na trumnie.
Dawnoż to było, gdy stałem pomiędzy nicością a krzyżem,
dzisiaj spod krzyża i z krzyża wołam już tylko nicości!
I znów się dzień...
I znów się dzień zaczyna gruchaniem synagorlic.
Noc opuściła mnie, a z nią wszyscy drodzy umarli
(którzy zlatuja isę na noc, by ich kto gnał w sto koni,
druhowie, co obsiadują łoże druha w agonii).
Nim kogut zapiał, przez sen swój słyszę ich galopadę.
Jak błogo śnić, że od siebie razem z nimi odjadę.
Kaligrafie (1)
O czym krzyczy kogut w południe, nie o świcie?
Kogo woła? Co wspomina? Za czym tęskni? Dokąd pragnie?
Gdybym krzyczał, to jak kogut. Też w południe, nie o swicie.
Chociaż nie wiem, czego pragnie, o czym woła, co go boli.