Kaligrafie (1)
O czym krzyczy kogut w południe, nie o świcie?
Kogo woła? Co wspomina? Za czym tęskni? Dokąd pragnie?
Gdybym krzyczał, to jak kogut. Też w południe, nie o swicie.
Chociaż nie wiem, czego pragnie, o czym woła, co go boli.
Kaligrafie (2)
Jestem syn księżycowy, a nie słoneczny.
Jestem zatem mózgowy, a nie serdeczny.
Fala tu zachłanna, lecz nie odwieczna.
Śmierć jest nieustanna, nie-ostateczna.
Z początku tylko chmura...
Z początku tylko chmura jedna żeglowała po lazurze,
a na morzu jasnym, opalowo-turkusowym
przesuwała się żaglem śmigłym plama ciemna ciemna.
Ta chmura w plamie nie chciała się poznać.
Ta plama w chmurze nie mogła się poznać.
Potem ta piękna a nieświadoma zjawisk równoległość
(podobna do tej, która myśl przykuwa do bytu)
urwała się. Z południa zadął
mistral wróg mój. Zaciągnięto w górze
kurtynę siną....
Być myszą..
Być myszą. Najlepiej polną. Albo ogrodową
nie domową:
człowiek ekshaluje woń abominalną!
Znamy ją wszyscy ptaki, kraby, szczury.
Budzi wstręt i strach.
Drżenie.
Żywić się kwiatem glicynii, korą drzew palmowych,
rozgrzebywać korzonki w chłodnej wilgotnej ziemi
i tańczyć po świeżej nocy. Patrzeć na księżyc w pełni,
odbijać w oczach obłe światło księżycowej agonii.
Zaszyć się w...